Czeska korona najdroższa od trzech lat — złoty stracił do euro ponad 4 proc.

W środę 28 października jedna korona czeska warta była 18,08 polskiego grosza, a dwa dni wcześniej kurs CZK/PLN sięgnął 18,11 gr — najwyżej od listopada 2023 roku. Od początku roku złoty stracił do euro ponad 4 proc., a do korony 3,9 proc., po spadku o 2,4 proc. w roku poprzednim. Obie gospodarki są podobne: leżą w tym samym miejscu Europy, równie mocno handlują z Niemcami, są na zbliżonym poziomie rozwoju, a właścicielem wszystkich rafinerii po obu stronach granicy jest Orlen. Mimo to rynek walutowy wycenia je w tym roku zupełnie inaczej.
Korona najwyżej od blisko trzech lat
Osłabianie się złotego wobec korony to w ostatnich 20–30 latach zjawisko standardowe. Wyjątkiem były lata 2023–2024, gdy polska waluta wyraźnie zyskała do czeskiej i przerwała serię dziewięciu kolejnych lat spadków. W całym XXI wieku złoty zakończył nad kreską wobec korony tylko 8 z 25 lat.
Czeska gospodarka jest przy tym znacznie mniejsza — polskie PKB jest przeszło 2,5-krotnie większe — ale mocniej oparta na przemyśle i eksporcie, a PKB na mieszkańca jest tam o jedną czwartą wyższe niż w Polsce.
Dlaczego Czesi mają niższą inflację?
Na polskim rynku walutowym obowiązuje w tym roku prosta zależność: im droższa ropa, tym wyższy kurs euro do złotego. Polska jest dużym importerem surowców energetycznych, więc ich wyższe ceny nie tylko podnoszą inflację CPI (wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych), ale też pogarszają saldo bilansu płatniczego, czyli rozliczenie transakcji kraju z zagranicą — a to zwykle osłabia krajową walutę.
Czechy są pod tym względem w położeniu takim samym albo gorszym. Polska wydobywa ponad 4,6 mld m³ gazu rocznie, co pokrywa około jednej czwartej krajowego zużycia, a czeskie wydobycie jest śladowe — 116 mln m³, równowartość 1,6 proc. zużycia. Oba kraje importują też niemal całą przetwarzaną ropę: Polska około 94 proc., Czechy ponad 99 proc.
A jednak wrześniowa inflacja CPI w Polsce wyniosła 4,1 proc., a w Czechach 2,5 proc. Nad Wisłą ceny rosną w tempie powyżej 3 proc. od marca i przyspieszają, podczas gdy w Czechach inflacja utrzymuje się w przedziale 1,5–2,5 proc., czyli mniej więcej w ramach 2-procentowego celu czeskiego banku centralnego.
Przeciwne decyzje banków centralnych
Zasadnicza różnica dotyczy polityki pieniężnej. Czeski Bank Narodowy (CNB), odpowiednik naszego NBP, w czerwcu podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych, czyli 0,25 pkt proc., idąc w ślady Europejskiego Banku Centralnego. Polska Rada Polityki Pieniężnej na początku marca zrobiła dokładnie odwrotnie — obniżyła stopy o 25 pb.
W efekcie oba kraje mają dziś identyczną stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc. Różnica tkwi w tym, z czym ją porównać: Czesi zestawiają ją z inflacją 2,0–2,5 proc., Polacy z inflacją sięgającą 4 proc. Realna stopa procentowa, czyli oprocentowanie po odjęciu inflacji, pozostaje więc u naszych sąsiadów wyraźnie dodatnia, a w Polsce utrzymuje się blisko zera. W Czechach opcja dalszego zacieśniania polityki pieniężnej wciąż jest na stole — podobnie jak w strefie euro i USA.
Dług: 60 proc. PKB kontra 44,3 proc.
Drugą różnicą jest stan finansów publicznych. Polski deficyt fiskalny trzeci rok z rzędu przekracza 7 proc. PKB, blisko jedna trzecia wydatków rządowych finansowana jest kredytem, a dług publiczny przekroczył konstytucyjny limit 60 proc. PKB. Czeski dług publiczny wynosi 44,3 proc. PKB i rośnie tylko nieznacznie, a zeszłoroczny deficyt zamknął się na 2,2 proc. PKB wobec 2,0 proc. w 2024 roku — po zbiciu go z 5 proc. PKB w 2021 roku.
Zauważyły to agencje ratingowe. We wrześniu Moody’s obniżył rating Polski, a cztery dni później S&P podniósł perspektywę ratingu kredytowego Czech.
Nie tylko korona. Euro powyżej 4,40 zł
Słabość złotego widać wobec wszystkich głównych walut. Kurs euro przełamał poziom 4,40 zł, dolar zmierza w stronę 4 zł, funt brytyjski jest najdroższy od trzech lat, a notowania franka szwajcarskiego są blisko trzyletniego maksimum. Jeśli realne stopy procentowe w Polsce nie wzrosną, a deficyt nie zostanie ograniczony, złoty może osłabić się jeszcze poważniej. W grze jest scenariusz powrotu kursu korony w rejon 20 groszy — tak drogo było tylko raz, na początku 2023 roku, gdy czeska waluta osiągnęła rekordowe 20,20 gr.
Co to oznacza dla osób wymieniających waluty?
Przy kursie średnim NBP z 28 października wymiana 1000 euro to 4405,60 zł. Przy 18,08 gr za koronę 1000 koron kosztuje 180,80 zł. Każdy procent osłabienia złotego podnosi złotową cenę zagranicznych zakupów, wczasów i raty kredytu zaciągniętego w euro czy franku.
Jeśli masz przed sobą większą wymianę, warto rozłożyć ją na kilka transz w czasie, zamiast kupować całą kwotę jednego dnia — przy kursach na wieloletnich maksimach ogranicza to ryzyko trafienia w szczyt. Notowania pozostałych walut, które także są najwyżej od około trzech lat, sprawdzisz na stronach kursu franka i kursu funta.
