poniedziałek, 19 października 2026
USD 3,8827 zł EUR 4,3661 zł CHF 4,7099 zł GBP 5,1746 zł CZK 0,1794 zł
Inwestowanie

Znani inwestorzy ostrzegają przed bańką AI — w prognozach spadek S&P 500 o 36 proc.

Znani inwestorzy ostrzegają przed bańką AI — w prognozach spadek S&P 500 o 36 proc.

Czterech znanych inwestorów i analityków w ciągu kilku dni publicznie mówiło o bańce spekulacyjnej na akcjach spółek związanych ze sztuczną inteligencją. Najdalej poszedł Joachim Klement, szef strategii rynkowej w londyńskim banku inwestycyjnym Panmure Liberum: w jego podstawowym scenariuszu indeks S&P 500, obejmujący 500 największych spółek z amerykańskiej giełdy, spada do końca 2027 r. do 5000 punktów, czyli o 36 proc. poniżej obecnego poziomu. Rynek na razie idzie w przeciwną stronę — S&P 500 ustanowił we wtorek nowy rekord, a kapitalizacja producenta chipów Nvidii zbliżyła się do 6 bln dolarów. To wypowiedzi pojedynczych inwestorów i strategów, a nie prognozy instytucji nadzorujących rynek.

Czym jest bańka spekulacyjna?

Bańka spekulacyjna to okres, w którym ceny aktywów — akcji, nieruchomości, kryptowalut — rosną szybciej, niż wynikałoby to z zysków, jakie te aktywa realnie przynoszą, a kolejni kupujący wchodzą na rynek głównie w oczekiwaniu dalszych wzrostów. Pęknięcie bańki oznacza gwałtowną przecenę, często w ciągu kilku tygodni.

Wypowiedzi z ostatnich dni dotyczą tego samego mechanizmu: technologiczni giganci inwestują setki miliardów dolarów w rozwój sztucznej inteligencji i finansują coraz większą część tych wydatków pożyczonymi pieniędzmi, a wzrosty na giełdzie zależą w coraz większym stopniu od akcji zaledwie garstki największych firm. Jednocześnie rentowności obligacji na całym świecie wzrosły do poziomów najwyższych od kilku dekad, co podnosi koszt finansowania infrastruktury dla AI.

„Największa bańka naszego życia”, ale jeszcze nie na szczycie

Michael Novogratz, współzałożyciel i były prezes firmy inwestycyjnej Fortress Investment Group, a dziś założyciel i dyrektor generalny grupy Galaxy Digital zajmującej się aktywami kryptowalutowymi, uważa, że „największa bańka naszego życia” nie osiągnęła jeszcze spektakularnego szczytu, który sygnalizowałby jej rychły koniec. Jego zdaniem na rynku wciąż jest dużo możliwości zarabiania.

„Bańki nie pękają w takich warunkach, w jakich jesteśmy obecnie” — powiedział Novogratz podczas dyskusji na forum gospodarczym w Greenwich w stanie Connecticut. „Wiem, jak pękają bańki. Dzieje się to z wielkim hukiem, ale obecna sytuacja jest jeszcze daleka od tak dramatycznego scenariusza”. Rosnący koszt długoterminowego finansowania kredytowego zwiększa według niego niepewność, ale nie wystarczy, by zakończyć hossę.

Dalio: boom ma wszystkie klasyczne cechy bańki

Ray Dalio, założyciel funduszu hedgingowego Bridgewater, jest wyraźnie bardziej pesymistyczny. Na środowej konferencji w Singapurze powiedział, że boom inwestycyjny wokół sztucznej inteligencji ma wszystkie klasyczne cechy bańki spekulacyjnej, a rosnące stopy procentowe i zwiększające się zapotrzebowanie inwestorów na gotówkę przybliżają moment jej pęknięcia.

„Wciąż jesteśmy na etapie cyklu poprzedzającym ten moment, ale coraz bardziej się do niego zbliżamy” — stwierdził. „Moim zdaniem nie jest on już odległy”. Dalio ostrzegał przy tym, że rosnące koszty obsługi amerykańskiego długu publicznego mogą osłabić popyt na obligacje skarbowe USA, w tym ze strony Chin i Japonii.

Skąd się bierze prognoza spadku o 36 proc.?

Klement zakłada, że boom inwestycyjny związany z AI może załamać się już w 2027 roku. „Jestem przekonany, że bańka związana ze sztuczną inteligencją pęknie w 2027 lub 2028 roku, czyli w ciągu najbliższych dwóch lat” — powiedział w wywiadzie. Jako przyczynę wskazuje finanse największych dostawców usług chmurowych: w dużej mierze wyczerpały się im wolne przepływy pieniężne, a koszty zadłużenia rosną, więc pozyskiwanie kapitału z zewnątrz staje się coraz droższe i może przekroczyć możliwości tych firm.

Poza S&P 500 Klement przewiduje spadek europejskiego indeksu Stoxx 600 do 430 punktów, czyli o ponad 30 proc. poniżej obecnego poziomu, a całą przecenę opisuje jako potencjalnie najpoważniejszy krach giełdowy od czasu światowego kryzysu finansowego. Jego scenariusz odstaje od rynkowego konsensu: pozostałych siedmiu strategów obserwowanych przez agencję Bloomberg oczekuje średnio, że indeks ma potencjał do wzrostu o 14 proc. Jego ubiegłoroczna, optymistyczna prognoza dla europejskich giełd okazała się trafna.

Taleb: najsłabszym punktem jest rynek obligacji USA

Nassim Taleb, autor książki „Czarny łabędź”, zwraca uwagę na inny punkt zapalny — amerykańskie obligacje skarbowe. „Rynek obligacji jest bardzo podatny na wstrząsy” — powiedział we wtorek na forum gospodarczym w Greenwich. Stany Zjednoczone muszą finansować duży deficyt budżetowy pieniędzmi inwestorów, a ich gotowość do pożyczania rządowi może się zmniejszyć.

Taleb uważa, że groźniejsze od wycofywania się Chin czy Japonii byłoby zachowanie samych Amerykanów: ograniczanie pozycji w obligacjach długoterminowych przez emerytów i fundusze inwestycyjne mocniej uderzyłoby w ten rynek. Napięcia w obligacjach mogą z kolei zagrozić trwającym wzrostom na giełdach.

Co to oznacza dla osób oszczędzających?

Przede wszystkim: żadna z tych wypowiedzi nie jest zapowiedzią konkretnego wydarzenia w konkretnym dniu. Jeden z rozmówców mówi o bańce, która jeszcze nie dojrzała, drugi o zbliżającym się pęknięciu, trzeci wskazuje 2027 lub 2028 rok, a jego scenariusz jest dużo bardziej pesymistyczny niż prognozy pozostałych strategów obserwowanych przez Bloomberga.

Praktyczny wniosek dla kogoś, kto odkłada w funduszach lub ETF-ach opartych na amerykańskich indeksach, dotyczy dwóch zmiennych naraz: wyniku indeksu i kursu dolara, w którym te aktywa są wyceniane. Przy ostatnim kursie średnim NBP 1000 dolarów to 3882,70 zł, a każde 10 groszy różnicy w kursie to przy tej kwocie 100 zł w jedną lub drugą stronę. Jeśli planujesz przewalutowanie większej sumy, rozłożenie wymiany na kilka transz w czasie ogranicza wpływ jednego dnia na końcowy wynik.

Aktualny kurs sprawdzisz na stronie kursu dolara.

Krzysztof Sobczyk
Krzysztof Sobczyk Redaktor ile-to-zł

Zawsze interesowała mnie tematyka finansowa i z nią związałem swoją karierę zawodową. W redakcji ile-to-zl od 2015 roku.

Zobacz także