Osobiste konta inwestycyjne od 2027 roku — bez podatku Belki do 100 tys. zł

Od stycznia 2027 r. wejdzie w życie ustawa tworząca Osobiste Konta Inwestycyjne (OKI) — rachunki, na których zyski będą zwolnione z 19-proc. podatku od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatku Belki, do kwoty 100 tys. zł. Według Piotra Kamińskiego z Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), instytutu badawczego analizującego polską gospodarkę, nowe konta mogą zmienić strukturę oszczędności Polaków i zwiększyć w niej udział inwestycji. Ministerstwo Finansów szacuje, że dzięki OKI do 2040 r. na warszawską giełdę może trafić dodatkowo około 74 mld zł. Ocenę ekonomista przedstawił w najnowszym Tygodniku Gospodarczym PIE.
Czym OKI różni się od zwykłego rachunku
Różnica sprowadza się do podatku, ale obowiązuje tylko w ramach limitów. Zgodnie z ustawą inwestycje denominowane w złotych — na przykład akcje i jednostki funduszy inwestycyjnych — będą zwolnione z podatku Belki do 100 tys. zł. Dla aktywów o charakterze oszczędnościowym, na przykład obligacji i lokat, limit jest niższy i wynosi 25 tys. zł.
Te dwie kwoty nie sumują się do 125 tys. zł: limit 25 tys. zł na oszczędności zawiera się w łącznym limicie 100 tys. zł. Ustawa pozwala przy tym założyć kilka kont OKI w różnych instytucjach finansowych, ale limit pozostaje jeden i wspólny — 100 tys. zł. Więcej o konstrukcji rachunku pisaliśmy w tekście o tym, czym jest Osobiste Konto Inwestycyjne.
Co z nadwyżką ponad limit? Podatek 0,85 proc. w 2027 roku
Aktywa zgromadzone na OKI, które przekraczają limity, zostaną objęte nowym podatkiem liczonym od ich wartości. Stawka ma nie przekraczać 1 proc., a w 2027 r. ma wynieść 0,85 proc. Podatek będzie wyliczany według szczegółowego algorytmu uwzględniającego dzienne wyceny, saldo wpłat i czas posiadania konta.
Same limity nie będą zamrożone na zawsze. Od 2030 r. mają podlegać corocznej waloryzacji o wskaźnik inflacji za pierwsze trzy kwartały poprzedniego roku w porównaniu z analogicznym okresem roku wcześniejszego. Kwoty będą zaokrąglane w dół do pełnych 100 zł.
Dlaczego państwo liczy na przesunięcie oszczędności?
Kamiński przypomniał dane Polskiego Funduszu Rozwoju: na koniec I kwartału 2026 r. nieco ponad 37 proc. aktywów finansowych gospodarstw domowych stanowiły gotówka i bieżące depozyty bankowe, a kolejne 10 proc. — inne depozyty, w tym lokaty. Udział bezpośrednio posiadanych akcji notowanych na giełdzie wynosił 2,9 proc., a jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych 6,2 proc.
W obu przypadkach to znacząco poniżej średniej Unii Europejskiej, która wynosi odpowiednio 8,2 proc. i 16,4 proc. Zdaniem ekonomisty PIE pokazuje to potencjał zwiększenia zaangażowania oszczędności gospodarstw domowych na rynku kapitałowym, a przez to wzmocnienia jego roli w finansowaniu rozwoju firm. Przesunięcie części oszczędności z depozytów na rynek akcji może też zwiększyć płynność giełdy i poprawić warunki pozyskiwania finansowania przez przedsiębiorstwa.
Japonia, Szwecja i Wielka Brytania mają to od lat
Rozwiązaniem najbliższym polskim OKI jest japoński program NISA, który pozwala inwestować m.in. w akcje i fundusze inwestycyjne bez podatku od zysków kapitałowych. W 2024 r. podniesiono w nim limity inwestycyjne i wprowadzono bezterminowe zwolnienie podatkowe. Liczba rachunków wzrosła do 30,5 mln w czerwcu 2026 r., czyli o 8,1 proc. wobec końca 2025 roku.
Szwedzkie konta ISK miało w 2025 r. ponad 4,2 mln osób. W Wielkiej Brytanii w roku podatkowym 2024/2025 dokonano wpłat na 16,8 mln rachunków ISA, a aktywa na wszystkich oszczędnościowych kontach ISA sięgnęły 952 mld GBP. Jak zauważył Kamiński, znaczna część brytyjskich gospodarstw domowych nadal wybiera bezpieczne formy oszczędzania, bo może korzystać z gotówkowych kont Cash ISA.
Co to oznacza dla osób oszczędzających?
Kto trzyma pieniądze głównie na lokatach i w obligacjach, skorzysta ze zwolnienia w węższym zakresie — dla tej części aktywów limit to 25 tys. zł, a nie 100 tys. zł, i nie da się go podnieść, zakładając konta w kilku bankach czy biurach maklerskich. Nadwyżka ponad limity nie jest zabroniona, ale od jej wartości trzeba będzie zapłacić 0,85 proc. w 2027 roku.
Według Kamińskiego o popularności takich kont decydują przede wszystkim proste zasady rozliczeń podatkowych, elastyczność wypłat i szeroki zakres dostępnych instrumentów. Ekonomista PIE dodał, że istotną rolę odegra też edukacja finansowa, wpływająca na świadomość dostępnych możliwości inwestowania i związanego z nimi ryzyka.
