Bardzo możliwe, że w bieżącym roku czeka nas kryzys gospodarczy. Aktualna fala zadłużenia swój początek miała już w roku 2010 i jest czwartą co do wielkości dla rozwijających się oraz wschodzących gospodarek w ciągu ubiegłych pięciu dekad.

Czwarta fala zadłużenia

Raport „Global Waves of Debt Causes and Consequences” mówi nam, że około pół roku temu globalny dług wynosił 240 procent PKB, czyli równowartość 140 bilionów dolarów. Niemalże nieprzerwanie od pięćdziesięciu lat możemy obserwować tendencję wzrostową. Dług prywatni na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat spał, jednak publiczny wzrósł aż do 108 procent PKB, czyli około 55 bilionów dolarów.

Już dwa lata temu byliśmy przestrzegani przed recesją oraz kryzysem w 2020 roku. Ostrzegali nas profesor Nouriel Roubini i ekonomista Brunello Rosa, którzy trafnie przewidzieli kryzys w roku 2008. Powodem przyszłego kryzysu ma być wojna handlowa Chin z USA, przez co wzrost gospodarczy zostanie spowolniony. Jednak sam Warren Buffet w wywiadzie powiedział, że panika, jaka miała miejsca w 2008 roku, była znacznie większa, niż to, co mogliśmy zaobserwować w słynny poniedziałek. Obecnie sytuacje może znacznie zmienić pandemia i wszechobecny koronawirus. Jeśli pojawia się lek, to ludzi zaczynają myśleć w innych kategoriach.

Rosnąca inflacja powoduje, że bank centralny USA podnosi stopy procentowe. Takie działanie umacnia dolara, jednak nie wpływa pozytywnie na wschodzące rynki. Według Rosy i Roubiniego czwarta fala będzie znacznie bardziej problematyczna niż słynny kryzys sprzed 12 lat.

Tarcza antykryzysowa - jak to wygląda?

Nowo wprowadzone przepisy, pozwalają pracodawcom na więcej manewru, jeśli chodzi o ustalanie harmonogramu pracy swoich zatrudnionych. Od niedawna możliwe jest zlecenie dłuższej pracy, jednak w późniejszych terminach szefowie będą zmuszeni zwrócić ponadprogramowe godziny. Zadaniem tarczy antykryzysowej jest wsparcie służby zdrowia, walka z epidemią koronawirusa, a także niwelowanie negatywnych skutków, jakie powoduje pandemia.

Pracodawca spełniający odpowiednie warunki, które wskazują, że został dotknięty pandemią, będzie miał możliwość uelastycznienia harmonogramu pracy swoich pracowników. Czas nieprzerwanego wypoczynku z aż 11 godzin może zostać zmniejszony do 8. Tygodniowy czas może zostać skrócony z 35 godzin do 32. Jednak takie rozwiązania może zastosować jedynie ta firma, które ucierpiała z powodu pandemii.

Sytuacja na giełdzie

Szalejący koronawirus wpływa niemalże na wszystko. Nawet Wall Street nie uchroniło się właśnie przed nim. Wiele osób twierdzi, że tak złej sytuacji na giełdzie nie było od lat. Wartość sporej części akcji, po prostu spada w drastycznym tempie. Kiedy sesja została rozpoczęta, wartość akcji spadała tak szybko, że władzy samej giełdy wstrzymały na niej handel. Wszystko po to, aby inwestorzy nie działali pod wpływem chwili i mieli czas na podjęcie przemyślanych decyzji. Jest to bardzo wyjątkowa sytaucja, dlatego do całości należy podchodzić z rozwagą, a przede wszystkim trzymać nerwy na wodzy. Po tymczasowym wstrzymaniu handlu, ceny akcji zaczęły wracać do normy.

Wybory prezydenckie w USA

Bardzo możliwe, że to właśnie to wydarzenie będzie wielkim czynnikiem ryzyka. Według wielu analityków napięcie polityczne w USA będzie utrzymywało się zarówno przed w trakcie ich, jak i po. Bez względu na to, kto je wygra, sytuacja będzie niezmienna. Protestować będą zwolennicy Donalda Trumpa albo jego przeciwnicy. Tak wielka niepewność może doprowadzić do sporych zmian na Wall Street.