Dolar traci przez Trumpa — złoty zyskuje, EUR/PLN może spaść poniżej 4,30

Złoty w najlepszej formie od tygodni — co stoi za umocnieniem polskiej waluty?
Polska waluta przeżywa bardzo dobre chwile. Kurs EUR/PLN utrzymuje się w rejonie 4,3165 zł, a analitycy PKO BP prognozują zejście w okolice 4,31 zł. Z kolei dolar amerykański spadł do poziomu 3,6924 zł — najniższego od połowy czerwca. Za tym ruchem stoi przede wszystkim globalna wyprzedaż dolara, wywołana działaniami administracji Donalda Trumpa i Departamentu Skarbu USA.
Dla posiadaczy kredytów walutowych, osób planujących zagraniczne wakacje czy firm rozliczających się w dolarach to wyraźna zmiana warunków. Przyjrzyjmy się, co dokładnie się wydarzyło i czego można oczekiwać w najbliższych dniach.
Departament Skarbu USA odkupuje obligacje — dlaczego to osłabia dolara?
Kluczowym wydarzeniem, które przyspieszyło wyprzedaż amerykańskiej waluty, była decyzja Departamentu Skarbu USA o zwiększeniu skali odkupu długoterminowych obligacji skarbowych (tzw. treasuries). Brzmi technicznie, ale mechanizm jest prosty: rząd USA odkupuje własne obligacje z rynku, żeby sztucznie obniżyć ich rentowność, czyli oprocentowanie.
Dlaczego to robi? Stany Zjednoczone mają gigantyczny dług publiczny, a rosnące rentowności obligacji oznaczają coraz wyższy koszt obsługi tego zadłużenia. Odkup obligacji ma ten koszt ograniczyć. Problem w tym, że inwestorzy odczytali to jako sygnał słabości — skoro rząd musi interweniować, żeby utrzymać koszty zadłużenia w ryzach, to z dolarem nie jest dobrze.
Efekt? Kurs EUR/USD (czyli ile dolarów trzeba zapłacić za jedno euro) wzrósł do 1,1700 — najwyższego poziomu od trzech miesięcy. Im droższe euro w dolarach, tym słabszy dolar globalnie, a to automatycznie wspiera waluty rynków wschodzących, w tym polskiego złotego.
EUR/PLN w okolicach 4,31 — co mówią analitycy?
Kurs euro do złotego utrzymywał się w czwartek rano na poziomie 4,3165 zł, nieznacznie poniżej środowego zamknięcia (4,3170 zł). Ruch niewielki, ale kierunek jest jasny — złoty powoli, lecz konsekwentnie się umacnia.
Analitycy PKO BP w porannym komentarzu napisali wprost: „Oczekujemy zejścia EUR/PLN w okolice 4,31 oraz próby przełamania przez USD/PLN linii średnioterminowego trendu wzrostowego, przebiegającej w pobliżu 3,69 zł”. Trend wzrostowy dolara to linia na wykresie, powyżej której kurs dolara utrzymywał się przez ostatnie miesiące. Przełamanie jej w dół oznaczałoby sygnał do dalszego osłabienia amerykańskiej waluty.
Warunkiem kontynuacji tego scenariusza jest brak nagłych szoków geopolitycznych — analitycy PKO wskazują szczególnie na sytuację na Bliskim Wschodzie. Jeśli tam będzie spokojnie, złoty powinien dalej zyskiwać.
Dolar poniżej 3,70 zł — najniżej od połowy czerwca
Jeszcze bardziej widowiskowy jest ruch na parze USD/PLN. Kurs dolara spadł do 3,6924 zł, a więc poniżej psychologicznej bariery 3,70 zł. To najniższy poziom od połowy czerwca i jednocześnie test dolnego ograniczenia trendu wzrostowego, który utrzymywał się od kilku miesięcy.
Dla osób, które regularnie kupują dolary — na przykład do spłaty kredytu hipotecznego denominowanego w USD lub do zakupów w amerykańskich sklepach internetowych — to dobra wiadomość. Jeszcze niedawno za dolara trzeba było płacić powyżej 3,75 zł, a teraz kurs jest blisko 3,69 zł. Przy wymianie 1000 USD to różnica rzędu 60 zł.
Aktualny kurs dolara można sprawdzić na stronie ile-to-zl.pl/dolar/kurs, a przelicznik dowolnej kwoty — na przykład 1000 USD na złote.
Polskie czynniki: płace w górę, reforma podatkowa neutralna dla budżetu
Złoty nie zyskuje wyłącznie dzięki słabości dolara. Polska gospodarka dostarcza własnych argumentów za umocnieniem waluty.
Po pierwsze, lipcowe dane GUS z rynku pracy przyniosły najwyższą dynamikę wzrostu płac w tym roku, przewyższając oczekiwania analityków. Wyższe płace oznaczają silniejszy popyt wewnętrzny, co jest pozytywnym sygnałem dla inwestorów zagranicznych lokujących kapitał w polskich aktywach.
Po drugie, rząd zaprezentował zmiany podatkowe, które rynek odebrał neutralnie. Reformy mają wspierać dochód rozporządzalny gospodarstw domowych (czyli to, co zostaje w portfelu po opodatkowaniu) i konsumpcję, przy jednoczesnej neutralności dla budżetu państwa. Brak zagrożenia dla stabilności fiskalnej to ważny sygnał — złoty nie lubi niespodziewanych dziur w budżecie.
Jednocześnie dane o produkcji przemysłowej lekko rozczarowały, a produkcja budowlano-montażowa spadła o 2,4% rok do roku. Rynek walutowy tradycyjnie jednak nie reaguje na te dane — uwaga inwestorów skupia się na globalnych przepływach kapitału i polityce monetarnej.
Frank i funt też tanieją wobec złotego
Umocnienie złotego widać nie tylko względem dolara i euro. Kurs franka szwajcarskiego (CHF/PLN) spadł z 4,64 zł do 4,6264 zł w ciągu zaledwie kilku godzin. To istotna informacja dla ponad 300 tysięcy Polaków spłacających kredyty we franku — każdy grosz w dół na kursie CHF/PLN to realna oszczędność na racie.
Funt brytyjski (GBP/PLN) również stracił na wartości. Jeszcze w środę kurs wynosił 5,06 zł, a w czwartek rano spadł w rejon 5,0318 zł. Dla pracujących w Wielkiej Brytanii i przesyłających pieniądze do Polski to mniej korzystny moment na przewalutowanie.
Aktualne kursy franka i funta można śledzić na ile-to-zl.pl/frank/kurs oraz ile-to-zl.pl/funt/kurs.
Co dalej — czy EUR/PLN zejdzie poniżej 4,30?
Prognozy analityków PKO BP wskazują na dalsze umocnienie złotego w krótkim terminie. Zejście EUR/PLN w okolice 4,31 zł wydaje się scenariuszem bazowym, o ile nie dojdzie do nagłej eskalacji napięć geopolitycznych.
Przełamanie poziomu 4,30 zł byłoby jednak trudniejsze — wymaga utrzymania presji na dolara i jednoczesnego napływu kapitału na rynki wschodzące. Kluczowe będą najbliższe dane o inflacji w USA oraz decyzje Rezerwy Federalnej (amerykańskiego banku centralnego) dotyczące stóp procentowych.
Warto pamiętać, że rynki walutowe potrafią zmieniać kierunek gwałtownie. Jeden tweet Donalda Trumpa o nowych cłach czy eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie mogą odwrócić obecne trendy w ciągu godzin. Dlatego osoby planujące większą wymianę walut powinny śledzić kursy na bieżąco i rozważyć rozłożenie transakcji w czasie, zamiast czekać na „idealny” moment.
