niedziela, 23 sierpnia 2026
Finanse

Polska 6. eksporterem odzieży na świecie — mało kto wie, skąd naprawdę pochodzą te ubrania

Polska 6. eksporterem odzieży na świecie — mało kto wie, skąd naprawdę pochodzą te ubrania

Polska awansowała na 6. pozycję wśród największych eksporterów odzieży na świecie. W 2025 roku wartość eksportu ubrań z naszego kraju wyniosła 15,2 mld euro, co dało nam 3,1 proc. udziału w globalnym rynku. To awans aż o trzy miejsca w porównaniu z 2024 rokiem. Paradoks polega jednak na tym, że większość tych ubrań nie jest szyta w polskich fabrykach.

Światowy rynek odzieży warty 1,7 bln euro

Według analizy PKO Banku Polskiego, opartej na danych portalu Statista, globalna sprzedaż odzieży w 2025 roku wzrosła o 3 proc. i przekroczyła wartość 1,7 bln euro (czyli 1 700 mld euro). To o 30 proc. więcej niż cztery lata wcześniej, w 2021 roku.

Największy kawałek tego tortu należy do segmentu odzieży damskiej, który odpowiada za ponad 52 proc. całej sprzedaży. Analitycy podkreślają też, że aż 94 proc. sprzedanej globalnie odzieży to produkty nieluksusowe — czyli tzw. segment masowy, w którym liczy się przede wszystkim cena i dostępność, a nie prestiż marki.

Europa odpowiadała w ubiegłym roku za 474 mld euro wartości sprzedaży odzieży. Sama Polska wygenerowała 15,7 mld euro sprzedaży na rynku krajowym.

Kto eksportuje najwięcej ubrań?

Niekwestionowanym liderem eksportu odzieży pozostają Chiny, które w 2025 roku osiągnęły 26,6 proc. udziału w światowym rynku. Globalny eksport odzieży przekroczył łącznie 484,2 mld euro, z czego 150,2 mld euro przypadło na Europę.

Polska z wynikiem 15,2 mld euro i udziałem 3,1 proc. zajęła 6. miejsce na świecie. To znaczący skok — rok wcześniej byliśmy dopiero na 9. pozycji. Jednocześnie Polska była 8. największym importerem odzieży, z udziałem w rynku na poziomie 3,9 proc. (awans z 9. miejsca w 2024 roku).

Największym importerem odzieży na świecie były Stany Zjednoczone z udziałem 16,9 proc. Co ciekawe, sprzedaż odzieży na polskim rynku rosła szybciej niż u największych graczy — o 6,4 proc. rok do roku. Dla porównania wzrosty na pięciu największych rynkach importowych wahały się od 1,2 proc. w Hiszpanii do 2,7 proc. w Japonii.

Reeksport, czyli skąd naprawdę pochodzą ubrania „z Polski”

Tu dochodzimy do sedna sprawy. Eksperci PKO BP wprost przyznają, że Polska eksportuje relatywnie niewielką ilość odzieży faktycznie wyprodukowanej w kraju. Krajowa produkcja obejmuje głównie bieliznę, garnitury i odzież roboczą. Większość eksportowanych ubrań to tzw. reeksport — towary wytworzone w krajach azjatyckich lub w Europie Południowo-Wschodniej, które trafiają na polski rynek, a następnie są redystrybuowane dalej do europejskich odbiorców.

Innymi słowy: Polska pełni rolę hubu logistycznego, czyli centrum dystrybucyjnego, przez które przechodzą miliony sztuk odzieży w drodze z fabryk w Azji do sklepów w Europie Zachodniej. Na naszym terenie działają podmioty zajmujące się projektowaniem, handlem, dystrybucją i sprzedażą produktów wytwarzanych za granicą.

Krajowa produkcja odzieży się kurczy

Dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) potwierdzają, że rynek krajowych producentów odzieży w Polsce systematycznie maleje. W 2025 roku wartość produkcji sprzedanej w dziale produkcji odzieży (mierzona w cenach stałych, czyli z wyłączeniem wpływu inflacji) spadła o 7,5 proc. i wyniosła 5,3 mld zł.

To ogromna różnica w porównaniu z wartością eksportu. Jak zauważają analitycy PKO BP, przychody krajowych producentów odzieży w 2025 roku wyniosły około 1,33 mld euro. Tymczasem eksport odzieży z Polski to ponad 15 mld euro. Ta dysproporcja wynika właśnie z roli Polski jako centrum logistycznego — większość eksportowanej wartości to towary, które tylko „przejeżdżają” przez Polskę.

Prognozy — rynek będzie rósł wolniej

Globalny rynek odzieży w latach 2023–2025 rósł w tempie 4,5 proc. rocznie. Według prognoz przytaczanych przez PKO BP, w najbliższych latach dynamika ta wyhamuje do 2,7 proc. rocznie w okresie 2026–2030. Mimo spowolnienia, do 2030 roku światowy wolumen sprzedaży odzieży ma osiągnąć ponad 200 mld sztuk rocznie.

Azja pozostanie największym rynkiem odzieżowym na świecie — zarówno pod względem produkcji, jak i konsumpcji. Europa będzie utrzymywać swoją pozycję istotnego importera i jednocześnie eksportera przetworzonych towarów.

Co to oznacza dla polskiej gospodarki

Pozycja Polski jako 6. eksportera odzieży na świecie brzmi imponująco, ale warto rozumieć, co za nią stoi. Nie jesteśmy potęgą produkcyjną jak Chiny czy Bangladesz. Nasza siła tkwi w logistyce, dystrybucji i korzystnym położeniu geograficznym w centrum Europy.

Polskie firmy zarabiają przede wszystkim na marżach handlowych, usługach magazynowych i dystrybucji, a nie na szyciu ubrań. To model biznesowy, który generuje miejsca pracy i przychody, ale jest też wrażliwy na zmiany w globalnych łańcuchach dostaw — np. wprowadzenie ceł na tanie produkty z Azji (jak niedawne cła antydumpingowe UE na przędzę poliamidową z Chin) lub problemy firm fast fashion, takich jak Shein, który w I kwartale 2026 roku odnotował stratę 99 mln dolarów właśnie z powodu nowych taryf celnych.

Dla polskiego konsumenta kluczowy wniosek jest taki: ubrania „eksportowane z Polski” to w większości towary azjatyckie z polskim adresem nadawcy. Krajowa produkcja odzieżowa, choć nadal istnieje, stanowi ułamek tego, co przechodzi przez polskie centra dystrybucyjne.

Krzysztof Sobczyk
Krzysztof Sobczyk Redaktor ile-to-zł

Zawsze interesowała mnie tematyka finansowa i z nią związałem swoją karierę zawodową. W redakcji ile-to-zl od 2015 roku.

Zobacz także