Prezydent zawetował ustawę o kryptoaktywach — co to oznacza dla inwestorów?

Co oznacza weto prezydenta w sprawie ustawy o kryptoaktywach?
Prezydent Karol Nawrocki już dwukrotnie zawetował ustawę o kryptoaktywach, która miała wdrożyć na polskim rynku unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation). Kryptoaktywa i rynek kryptowalut w Polsce nadal funkcjonują bez pełnych, nowoczesnych regulacji, a decyzja prezydenta blokuje objęcie tego obszaru nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), także w odniesieniu do podmiotów działających w kraju na podstawie zagranicznych licencji.
W praktyce oznacza to, że KNF nie dostał uprawnień do kontroli i interwencji w sytuacji kryzysowej, na przykład wtedy, gdy giełda kryptowalut przestaje wypłacać środki klientom albo pojawiają się podejrzenia nadużyć. Minister finansów Andrzej Domański otwarcie skrytykował decyzję prezydenta i przypomniał, że ustawa miała zwiększyć ochronę inwestorów oraz dać KNF narzędzia wobec firm działających w Polsce, choć opartych na zagranicznych licencjach.
Na ten moment inwestorzy są pozbawieni realnej ochrony ze strony państwa. Każde prezydenckie weto oddala wdrożenie unijnych standardów bezpieczeństwa i nadzoru, a to może mieć bezpośrednie skutki dla uczestników rynku kryptowalut w Polsce.
Problemy giełdy Zondacrypto a kontekst ustawy o kryptoaktywach
Ostatnie tygodnie przyniosły poważne zawirowania wokół największej polskiej giełdy kryptowalut, Zondacrypto. Analiza opublikowana przez money.pl i Wirtualną Polskę wykazała, że rezerwy bitcoinów na Zondacrypto spadły o 99 proc. względem wcześniejszych miesięcy.
Użytkownicy masowo zgłaszali problemy z wypłatami środków, a sponsorowane przez giełdę kluby sportowe nie dostają należnych płatności. W tym samym czasie z Zondacrypto przelano ponad 76 mln zł na inną giełdę, co jeszcze bardziej podbiło obawy o płynność.
Zondacrypto wywodzi się z Polski, ale ma międzynarodową strukturę właścicielską. Bezpośrednim właścicielem jest estońska spółka BB Trade Estonia OÜ, kontrolowana przez szwajcarski Divisio Holding AG z Zug. To mocno utrudnia polskim organom skuteczne działania nadzorcze albo ratunkowe, jeśli pojawiają się problemy.
Prezes Zondacrypto, Przemysław Kral, przekonuje, że sytuacja jest przejściowa i trwają prace naprawcze. Jak stwierdził, “nie zniszczył nas KNF, nie zniszczyły nas służby, gazety i portale, nie zniszczy nas chwilowy problem techniczny. Pracujemy, aby go naprawić, zrealizowaliśmy ogromną ilość wypłat i nie przerywamy pracy”. Tyle że liczby trudno zignorować, utrata płynności i niepewność klientów są faktem.
Jak ustawa o kryptoaktywach miała chronić inwestorów?
Projekt ustawy, który trafił pod weto prezydenta, miał dać KNF uprawnienia do nadzoru nad rynkiem kryptoaktywa i nowe narzędzia ochrony inwestorów. KNF miałby prawo wstrzymywać oferty publiczne kryptoaktywów, zakazywać ich wprowadzania do obrotu albo przerywać trwające emisje, jeśli stwierdziłby nieprawidłowości.
Ustawa nakładała też obowiązek stosowania środków nadzorczych wobec podmiotów, które prowadzą działalność w Polsce na podstawie zagranicznych licencji. To właśnie odpowiedź na sytuacje takie jak ta z Zondacrypto, gdzie właścicielem giełdy jest estońsko-szwajcarska struktura, a klientami są głównie Polacy.
Unijne regulacje MiCA, które miała wdrożyć ustawa, mają zwiększyć przejrzystość, bezpieczeństwo i odpowiedzialność operatorów rynku kryptowalut. MiCA wymaga spełnienia surowych kryteriów przechowywania i zabezpieczania środków klientów, a do tego jasnego informowania o ryzykach i regularnych audytów.
Dla polskich inwestorów wejście tych regulacji oznaczałoby większą gwarancję bezpieczeństwa środków, łatwiejszy dostęp do pomocy w razie problemów oraz realny nadzór państwa nad giełdami kryptowalut. Gdyby doszło do takich problemów jak na Zondacrypto, KNF miałby narzędzia, by interweniować i chronić interesy klientów.
Co weto prezydenta oznacza dla inwestorów i rynku krypto w Polsce?
Zawetowanie ustawy przez prezydenta oznacza, że KNF nie ma nowych uprawnień do nadzoru i interwencji wobec podmiotów kryptoaktywnych, nawet jeśli działają one w Polsce, ale mają zagraniczne licencje. Polscy inwestorzy nadal zostają bez ochrony na wypadek kryzysu, podobnego do tego, który dotknął Zondacrypto.
Brak regulacji zwiększa ryzyko powtórki problemów z wypłatami, płynnością czy niewypłacalnością platform kryptowalutowych. Inwestorzy nie mają gwarancji odzyskania swoich środków, a reklamacje czy próby odzyskania pieniędzy mogą ciągnąć się miesiącami i wcale nie muszą skończyć się sukcesem.
Opóźnienie wdrożenia rozporządzenia MiCA w Polsce oznacza, że rynek dalej będzie działał bez europejskich standardów bezpieczeństwa i transparentności. To nie jest wyłącznie kwestia ochrony inwestorów, weto prezydenta uderza też w zaufanie do rynku kryptowalut w Polsce i może zniechęcać zarówno nowych inwestorów, jak i poważne podmioty zainteresowane wejściem na polski rynek.
Obecnie inwestorzy, którzy korzystają z giełd lub innych platform krypto, powinni szczególnie zadbać o bezpieczeństwo swoich środków:
- przechowywać kryptoaktywa na własnych portfelach sprzętowych, a nie na giełdzie,
- regularnie monitorować stan kont i rezerw platformy,
- unikać przechowywania większych sum na giełdach niespełniających europejskich standardów,
- korzystać z giełd z jasną strukturą własnościową i siedzibą w UE.
Perspektywy przyszłych regulacji rynku kryptoaktywow w Polsce
Weto prezydenta nie zamyka sprawy regulacji. Rząd i parlament mogą wrócić z poprawioną ustawą albo przygotować inne rozwiązania, żeby mimo wszystko wdrożyć wymogi MiCA i zwiększyć ochronę inwestorów. Do tego potrzebny będzie jednak dialog między prezydentem, rządem i KNF w sprawie zakresu oraz kształtu nowych przepisów.
Polska nie może ignorować międzynarodowych regulacji i standardów. Unijne rozporządzenie MiCA weszło w życie w czerwcu 2024 roku i wszystkie kraje członkowskie są zobowiązane do jego wdrożenia. Bez nowych przepisów Polska staje się “szarą strefą” na europejskiej mapie krypto, a to szkodzi uczciwym inwestorom i firmom.
Ostateczny kształt prawa powinien brać pod uwagę zarówno bezpieczeństwo klientów, jak i możliwość rozwoju branży blockchain i kryptoaktywów. Edukacja finansowa i świadomość ryzyka wśród inwestorów są tutaj równie ważne, jak same przepisy. Każdy, kto inwestuje w krypto, powinien rozumieć, że dziś ten rynek w Polsce działa bez realnego nadzoru i bez gwarancji państwa.
Przyszłość rynku kryptoaktywów w Polsce zależy od szybkiego uporządkowania regulacji, współpracy organów państwowych i wdrożenia europejskich standardów. Do tego czasu inwestorzy biorą pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoich środków.
